Mam małe gospodarstwo i w tym tygodniu wziąłem pomocnika do zbiorów, bo sam z ojcem już nie wyrabiam. Umawialiśmy się, że po robocie dostanie wypłatę, bo chłopak też ma swoje rachunki i nie chcę go trzymać na słowo. Tylko że na poniedziałek mam ratę ugody i po ostatnich wydatkach nie zepnę jednego i drugiego w całości. Jak zapłacę pomocnikowi wszystko, to wierzycielowi wyślę tylko część raty. Jak zrobię odwrotnie, to boję się, że pomocnik więcej nie przyjdzie, a jesteśmy w środku zbiorów. Nie chcę nikogo zbywać ani potem prostować głupich obietnic przez telefon. Jak to u was wyglądało, płaciliście najpierw ludziom za pracę, czy od razu pisaliście do wierzyciela, że rata pójdzie na raty?