Nie otwierałem listów od wierzycieli. Jak się za to zabraliście?
Trochę mi głupio to pisać, ale utknąłem na czymś bardzo podstawowym. Od kilku miesięcy wrzucam listy od wierzycieli do jednej szuflady i część kopert dalej jest zamknięta. Maile też mam poczytane byle jak, SMS-y czasem tylko zerknięte, bo od razu robi mi się gorąco. Wiem, że samo się od tego nie ułoży, tylko nie umiem zacząć. Najbardziej boję się chyba tego, że w środku będą terminy, które już minęły, i że spanikuję jeszcze bardziej. Jak wy ruszyliście taki pierwszy wieczór z papierami? Wszystko naraz, po kilka kopert, przy kimś, czy jeszcze inaczej?
Rozmowa
Dyskusja