Prowadzę mały sklep internetowy i w tym miesiącu zwyczajnie rozjechały mi się płatności. Mam zaległą fakturę za hosting sklepu. Kwota nie jest kosmiczna, ale na koncie firmowym mam teraz prawie pusto i czekam na większy przelew od klienta. Dziś przyszło przypomnienie, że usługa może zostać wstrzymana, jeśli nie zapłacę. Jak sklep zgaśnie choćby na dzień, to zamówienia też staną i zrobi się jeszcze głupsza sytuacja. Mogę dziś puścić małą część, resztę najpewniej za kilka dni, tylko nie wiem, jak to napisać, żeby nie brzmiało jak kolejne tłumaczenie. Ktoś z was dogadywał kilka dni przy takiej firmowej usłudze? Najpierw telefon, czy od razu mail z potwierdzeniem częściowej wpłaty? Chcę to załatwić normalnie, bez palenia relacji z dostawcą.