Cześć. Mam trochę wstydliwy temat, bo chodzi o człowieka z okolicy i nie chcę sobie spalić relacji na lata. Weterynarz był u mnie parę razy w krótkim czasie, kwota wyszła większa niż zakładałem i zostało mi jeszcze do dopłaty. Część poszła od razu, ale reszta miała być po najbliższym wpływie z gospodarstwa, a ten wpływ się przesunął. Nie kombinuję, żeby nie płacić. Bardziej mam blokadę, że jak zadzwonię i powiem, że teraz mam tylko część, to przy następnej pilnej sytuacji ze zwierzętami już nie przyjedzie albo każe najpierw zamknąć stare. Teraz mogę wpłacić kawałek zaległości, ale całości przed końcem tygodnia nie zbiorę. Reszta realnie dopiero po przelewie, który powinien być w przyszłym tygodniu, tylko nie chcę rzucać dnia na sto procent. Jak byście zaczęli taką rozmowę? Najpierw zrobić częściowy przelew i dopiero dzwonić, czy zadzwonić od razu i powiedzieć wprost, ile mogę wpłacić? Nie chcę brzmieć jak ktoś, kto kręci, ale też boję się nagadać za dużo i potem znowu się tłumaczyć.