Mam problem z autem firmowym i trochę mnie przycisnęło. Prowadzę małą ekipę wykończeniową, bus wozi narzędzia i bez niego praktycznie stoimy. Auto trafiło do serwisu po awarii, naprawa jest zrobiona, ale nie zamknąłem całej faktury, bo dwa przelewy od klientów weszły później niż miały. Część już zapłaciłem, została końcówka. Serwis powiedział, że auta nie wydadzą, dopóki nie będzie całości. Ja ich rozumiem, bo to nie jest ich problem, tylko że od środy mam robotę, z której właśnie mógłbym spłacić resztę. Nie chcę iść tam z awanturą ani z opowieścią na litość. Myślę, czy najpierw zadzwonić, czy pojechać osobiście, wpłacić od razu część i poprosić o wydanie auta z konkretną datą dopłaty. Jak to u Was wyglądało w podobnych sytuacjach? Mówiliście wprost, że bez auta nie zarobicie na spłatę, czy lepiej krótko: tyle wpłacam dziś, reszta tego i tego dnia?