Mam kłopot z paliwem do gospodarstwa. Od kilku lat bierzemy u jednego dostawcy z odroczonym terminem i zwykle jakoś się to domykało po sprzedaży zboża albo większym wpływie. Tym razem jedna faktura za długo wisi i wiem, że to moja sprawa, tylko nie mam jak zamknąć jej od ręki. Dzisiaj usłyszałem, że limit mam przycięty i następne tankowanie może być tylko za gotówkę. Żniwa blisko, jeszcze kilka prac przed nami, a bez paliwa nie ruszę. Mogę wpłacić część, ale nie całość. Jak to ugryźć, żeby nie popsuć relacji? Najpierw puścić przelew na tyle, ile mam, i dopiero dzwonić? Pojechać osobiście i prosić o paliwo tylko na parę dni? Ktoś z Was dogadywał podobny temat z dostawcą?