Od dwóch dni wydzwania do mnie obcy numer. Najpierw nie odbierałem, bo od razu robi mi się ścisk w żołądku, ale wczoraj w końcu podniosłem. Usłyszałem tylko, że chodzi o moje zadłużenie. Facet mówił szybko, podał imię i prawie od razu zapytał o PESEL, niby do weryfikacji. Rozłączyłem się, bo nie wiedziałem, czy zachowuję się rozsądnie, czy po prostu spanikowałem. Nie chcę udawać, że mnie nie ma, bo zaległość faktycznie mam. Zakładam więc, że ktoś może dzwonić w tej sprawie. Tylko kompletnie nie wiem, jak zacząć taką rozmowę, żeby nie powiedzieć za dużo obcej osobie i nie obiecać czegoś z nerwów. O co pytaliście na początku: nazwę firmy, wierzyciela, numer sprawy, kwotę, maila? Prosiliście od razu o coś na piśmie?