Zalegam za prasowanie słomy i boję się, że nie przyjadą drugi raz. Co mówić?
Cześć. Mam trochę głupią sprawę, bo to człowiek z okolicy i u nas takie rzeczy szybko się roznoszą. Zostało mi 1150 zł za prasowanie słomy z końca maja. Część dałem od razu, a reszta miała pójść po sprzedaży kilku bel, tylko kasa przesunęła się o tydzień, może trochę więcej. Ten sam gość ma mi jeszcze przyjechać w przyszłym tygodniu, bo jeden kawałek był później koszony. I teraz siedzę z telefonem w ręku, bo boję się, że jak powiem wprost o zaległości, to mnie wyrzuci z kolejki. A jak będę cicho, to pewnie będzie jeszcze gorzej. W poniedziałek mogę mu puścić jakieś 400-500 zł, całości przed terminem raczej nie uzbieram. Jak byście to zaczęli? Od razu mówić, że mam tylko część, czy najpierw pytać, czy w ogóle przyjedzie mimo zaległości? Najgorsze, że nie chcę rzucić daty, której potem nie dotrzymam.
Rozmowa
Dyskusja