Mam taką niby prostą, ale stresującą sytuację. Dzwoniłem do wierzyciela, bo chciałem doprecyzować dalsze wpłaty i termin następnej raty. Pani powiedziała, że sprawdzi sprawę i ktoś ma wrócić z odpowiedzią, tylko od kilku dni nic się nie dzieje. Nie chcę wisieć na telefonie co chwilę i wyjść na spanikowanego, ale z drugiej strony boję się, że jak będę siedział cicho, to temat gdzieś przepadnie. Jak to robiliście u siebie? Po ilu dniach przypominaliście się, kiedy ktoś obiecał odpowiedź i była cisza?