Mam mały sklep i pierwszy raz tak konkretnie obsunął mi się czynsz za lokal. Termin minął kilka dni temu, do zapłaty jest 4800 zł, a na koncie mam trochę ponad połowę. Reszta miała wejść z faktury od stałego klienta, tylko znowu przeciągają przelew i już mnie to zaczyna cisnąć. Właściciel lokalu do tej pory był normalny, ale wiadomo, dla niego to też pieniądze, a nie przysługa. Nie chcę siedzieć cicho i czekać, aż sam zadzwoni z pretensjami. Jak robiliście w podobnej sytuacji? Najpierw puścić część i dopiero dzwonić, czy od razu uprzedzić, że dopłata będzie po wpływie? I czy takie ustalenia potem potwierdzaliście mailem?