Za kilka tygodni kończy mi się rodzicielski i wracam do tej samej pracy, na początek na pół etatu. Kadry wysłały mi już orientacyjne netto za pełny miesiąc. Mam ugodę, rata wynosi 600 zł i do tej pory wszystko szło terminowo. I tu zaczyna mi się rozjeżdżać budżet. Pensja będzie niższa, a wchodzi żłobek: stała opłata, wyżywienie i pewnie czasem dodatkowa godzina. Do tego dojazdy. Z partnerem dzielimy domowe wydatki, ale kosztu opieki jeszcze konkretnie nie podzieliliśmy. Pierwszy miesiąc też będzie dziwny, bo żłobek i praca nie zaczynają się u mnie w tym samym czasie. Nie chcę wpisywać za małych kosztów tylko po to, żeby rata wyglądała dobrze, ale liczenie tego pierwszego miesiąca jako normalnego też chyba nie ma sensu. Jak było u was po takim powrocie? Czekaliście na pierwszą pełną wypłatę i rachunek, czy robiliście wcześniej jakąś wersję na próbę?