Na początku września zamawiałem nawóz dla siebie i dołączyli się sąsiedzi. Wyszedł jeden transport i jedna faktura na mnie, bo całe zamówienie szło z mojego konta. Zapłaciłem dostawcy za wszystko, a potem sąsiedzi oddali mi swoje części przelewami. Dwa są opisane „za nawóz”, a jeden tylko „rozliczenie”. Teraz wierzyciel przejrzał moje wpływy i doliczył te wpłaty do przychodu gospodarstwa. Na papierze wyszło, jakbym miał w tamtym miesiącu dodatkowe kilkanaście tysięcy, choć wcześniej pieniądze wyszły ode mnie do dostawcy. Mam fakturę, swoją zapłatę i historię zwrotów. Osobnych umów nie robiliśmy, zapisaliśmy tylko między sobą, kto bierze ile worków. Mam to wyjaśnić i zastanawiam się, co najlepiej pokazać. Same kwoty nie zgadzają się co do złotówki z ceną worków i nie wiem, jak tę różnicę rozpisać. Robiliście przy takim wspólnym zakupie jakąś prostą rozpiskę czy wystarczyły faktura i przelewy? Chodzi mi o to, żeby było widać, że to zwroty od sąsiadów, a nie dodatkowy zarobek.