Mam zaległość u dostawcy nawozów z końcówki zeszłego sezonu i teraz zaczyna mnie to coraz bardziej gnieść, bo za chwilę trzeba brać kolejną partię. Nie jest tak, że nie chcę płacić. Po prostu kilka wpływów się przesunęło, trochę się nałożyło i wyszło jak wyszło. Dostawca zna mnie od paru lat, ale ostatnio już przypominał o starej fakturze, więc boję się, że jak zadzwonię po nowy towar, rozmowa od razu pójdzie w złą stronę. Mam trochę gotówki, ale nie tyle, żeby zamknąć całość. Myślę, czy najpierw puścić choćby mniejszy przelew i potem zadzwonić, czy odwrotnie: zadzwonić, powiedzieć uczciwie, ile mam teraz i kiedy mogę dopłacić resztę. Nie chcę obiecać terminu z nerwów, a potem drugi raz się tłumaczyć. Jak to u was wyglądało z dostawcą przed sezonem? Lepiej pokazać dobrą wolę przelewem od razu, czy najpierw dogadać plan i dopiero wpłacać?