Od mniej więcej dwóch miesięcy piszę z wierzycielem w sprawie propozycji spłaty. Z poprzednią osobą stanęło na tym, że ona ma coś potwierdzić u siebie, a ja na razie niczego nie dosyłam. Wczoraj dostałem tylko krótką informację, że sprawę przejmuje ktoś inny i ta osoba ma się ze mną skontaktować. Nie napisali, co dokładnie jej przekazali. Mam kilka maili i ustalenia są trochę porozrzucane. W jednym jest ostatnia proponowana kwota, w innym prośba, żebym zaczekał na odpowiedź. Nie chcę wysyłać nowej osobie całej historii ani drugi raz tych samych dokumentów, ale nie mam też ochoty za tydzień zaczynać rozmowy od zera. Zastanawiam się, czy nie wysłać jej trzech-czterech zdań: gdzie stanęliśmy i na co teraz czekam. Robiliście tak po zmianie prowadzącego czy czekaliście, aż nowa osoba sama się odezwie?