Mam stertę nieotwartych listów o długach. Jak się za to zabraliście?
Cześć. Od jakichś trzech tygodni odkładam koperty, które przychodzą w sprawie moich długów. Najpierw wrzucałem je do szuflady, ale już się nie mieszczą i teraz leży z nich sterta na komodzie. Co parę dni mówię sobie, że wieczorem je otworzę, tylko wtedy zawsze nagle znajduje się coś innego do zrobienia. Wiem, że od chowania nic się nie poprawi. Jak biorę pierwszą kopertę do ręki, to od razu widzę całą resztę i myślę, że będę musiał tego samego dnia wszystko przeczytać, zrozumieć i pozałatwiać. No i znowu ją odkładam. Nie chodzi mi na razie o to, co odpisać albo którą sprawę ruszyć pierwszą. Chcę po prostu w końcu zacząć je otwierać. Też mieliście taką blokadę? Braliście po jednej, otwieraliście wszystko naraz, czy prosiliście kogoś, żeby wtedy z wami posiedział?
Rozmowa
Dyskusja