Po żniwach mogę wpłacić więcej, a zimą mniej. Ustalaliście tak raty ugody?
Od pół roku jadę na ugodzie po 1800 zł co miesiąc. Do tej pory to spinałem, bo zostały mi pieniądze za rzepak i część pszenicy, ale teraz zaczyna się robić ciasno. Przy zbożach nie mam przecież normalnego wpływu co miesiąc. Część sprzedaję po żniwach, a resztę, jeśli mogę, trzymam do wiosny. Zimą są za to wydatki i rata dalej schodzi taka sama. Wierzyciel chce ode mnie propozycję na następny rok. Chciałbym dać niższe raty zimą, a po sprzedaży kilka wyższych. Rocznie wyszłoby mniej więcej tyle samo, tylko bez dzielenia wszystkiego równo na dwanaście miesięcy. Nie chcę też rozpisać tego zbyt optymistycznie, bo ani cena, ani dzień zapłaty ze skupu nie są pewne. Miał ktoś z Was taki nierówny harmonogram w ugodzie? Co pokazaliście, żeby było widać, że to wynika z rytmu gospodarstwa, a nie z odwlekania spłaty? Lepiej podać od razu konkretne miesiące czy zostać przy małej stałej racie i dopłacać po sprzedaży?
Rozmowa
Dyskusja