Prowadzę małą ekipę wykończeniową i pierwszy raz tak mi się posypały płatności dla ludzi, którzy robią dla mnie pojedyncze tematy. To nie są jakieś ogromne kwoty, ale zebrały się cztery faktury/rachunki po terminie i zaczyna mnie to uwierać. Jeden człowiek już zapytał, kiedy będzie przelew, dwie osoby jeszcze milczą, a ja wiem, że termin minął i głupio mi czekać, aż sami zaczną dzwonić. Mam teraz trochę pieniędzy, tylko za mało, żeby zamknąć wszystko. I tu mam dylemat: puścić każdemu po kawałku z informacją, kiedy będzie reszta, czy spłacić jedną osobę do końca, potem następną? Boję się, że jak każdemu wyślę mało, to będzie wyglądało jak przeciąganie sprawy. Z drugiej strony jak zapłacę tylko jednej osobie, reszta może odebrać to tak, że o nich zapomniałem. Jak to robiliście w małej firmie? Po trochu wszystkim podwykonawcom, czy raczej zamykanie faktur po kolei?