Od kilku miesięcy wypłatę dostaję w euro, a praktycznie wszystko płacę w złotych. Sama pensja jest stała, tylko po wymianie raz mam trochę więcej, raz mniej. Teraz wierzyciel chce ode mnie propozycji spłaty. Policzyłem 650 zł miesięcznie, ale brałem kurs z tego tygodnia. Dopiero później zajrzałem do wcześniejszych miesięcy i wyszło mi, że przy gorszym kursie znika prawie połowa zapasu, który zostawiam na niespodziewane wydatki. Nie chcę zaniżać raty na wszelki wypadek, ale też nie chcę strzelić za wysoko i za dwa miesiące się tłumaczyć. Ktoś miał podobnie z pensją w euro? Patrzyliście na najgorszy kurs z kilku miesięcy, średnią czy zostawialiście po prostu jakiś zapas?