Od paru tygodni zbieram koszty do rozmowy o spłacie. Mam nieduże gospodarstwo z bydłem i wierzyciel poprosił mnie między innymi o podanie, ile miesięcznie kosztuje jego utrzymanie. Z większością faktur jakoś sobie poradziłem, ale przy prądzie stanąłem. Dom i obora od lat są na jednym liczniku. Z tego samego przyłącza działa dojarka, oświetlenie i reszta urządzeń w oborze, więc na fakturze wszystko jest razem. Do tego rachunki różnią się zależnie od miesiąca. Nie chcę wrzucać całej kwoty w koszty gospodarstwa, bo przecież część zużywa dom, ale podzielenie jej po połowie też byłoby z sufitu. Jak robiliście taki podział bez osobnego licznika? Wysyłaliście rachunki i dopisywaliście swój szacunek, czy mierzyliście jakoś zużycie w oborze? Chcę to podać uczciwie, żeby później sam wiedzieć, skąd wzięła się ta kwota.