Mam prywatny dług po pożyczce ratalnej, już trochę po terminie. Odezwał się wierzyciel z propozycją ugody, tylko rata jest dla mnie dużo za wysoka. Oni mówią o 650 zł miesięcznie, a ja po czynszu, rachunkach i jedzeniu widzę raczej 350 zł, może 400 zł w naprawdę spokojnym miesiącu. Nie chcę udawać, że tematu nie ma, bo wiem, że sam tego nie odczaruję. Boję się tylko, że jak przyklepię ich kwotę, to za dwa miesiące znowu będę po terminie i wyjdzie, że obiecuję bez pokrycia. Jak u was wyglądała taka rozmowa? Podawaliście od razu swoją realną ratę, czy czekaliście aż wierzyciel sam zejdzie z propozycji?