Cześć. Wróciła do mnie stara sprawa sprzed kilku lat i zanim odpiszę, próbuję sobie przypomnieć, co tam w ogóle było płacone. Pamiętam, że wpłacałem wtedy jakieś raty, ale papierów mam mało. Jedno potwierdzenie znalazłem w teczce, drugą wpłatę kojarzę po kwocie, a trzecią tylko po tym, że robiłem ją chyba zaraz po wypłacie. Nie chcę zaczynać od tekstu, że ktoś źle policzył, bo sam mam bałagan. Ale boję się też od razu pisać o nowej racie, jeśli potem wyjdzie, że część starych wpłat nie została uwzględniona. Prosiliście kiedyś wierzyciela o rozliczenie albo historię wpłat z poprzednich lat? Jak to ujęliście, żeby brzmiało normalnie, a nie jak awantura?