Nie wiem, czy dobrze to liczę, dlatego pytam osoby, które miały podobnie. Mam jedną ugodę do ustawienia od przyszłego miesiąca i wierzyciel chce ode mnie konkretną kwotę raty. Z pensji, jak zapłacę mieszkanie, jedzenie i szkołę córki, mogę dać pewnie 300 zł. Może trochę więcej, ale tylko wtedy, kiedy alimenty przyjdą normalnie. A z tym jest u mnie loteria. Raz wpływa całość, raz połowa, czasem dopiero po kilku przypomnieniach. Boję się wpisać to jako pewny dochód, bo potem sama sobie zrobię problem, jeśli nie wpłynie. Z drugiej strony mam z tyłu głowy, że wierzyciel może powiedzieć, że przecież alimenty też są na koncie. Jak Wy to wpisywaliście przy propozycji raty? Liczyliście alimenty do stałego budżetu, czy raczej pisaliście, że to nieregularny wpływ i dopłata będzie dopiero, jak pieniądze faktycznie przyjdą?