Prowadzę mały sklep i dziś rano kasa fiskalna po prostu stanęła. Serwis może podjechać jutro, ale już przez telefon usłyszałem, że pewnie nie skończy się na drobiazgu, bo coś jest z modułem i dojdzie jeszcze przegląd po naprawie. W piątek mam ratę ugody u jednego wierzyciela. Niby nie jest to kosmiczna kwota, ale po opłaceniu serwisu nie dam rady zapłacić całości. Bez kasy mam praktycznie zatrzymaną sprzedaż, bo nie chcę robić żadnych dziwnych obejść z paragonami. Jak byście to rozegrali: najpierw płacić serwis i od razu pisać, że pójdzie tylko część raty, czy najpierw odezwać się do wierzyciela i czekać, co odpowie? Boję się, że zabrzmi to jak kolejna wymówka.