Mam zaległość za dzierżawę kawałka ziemi po ostatnim słabym sezonie i odkładam rozmowę, chociaż wiem, że to niczego nie poprawia. Plony wyszły słabiej, niż zakładałem, trochę pieniędzy poszło na bieżące rzeczy w gospodarstwie i zostałem z niedopłaconą dzierżawą. To nie jest jakiś ogromny areał, ale dla mnie ważny, bo bez tego kawałka trudniej będzie poukładać następny sezon. Najbardziej mnie blokuje to, że właściciel jest z okolicy. To nie jest obca firma, tylko człowiek, którego widuję i z którym do tej pory była normalna relacja. Mogę wpłacić część teraz, resztę pewnie po sprzedaży, ale boję się, że zabrzmi to jak kolejne przeciąganie i tłumaczenie się słabym rokiem. Jak zaczynaliście taką rozmowę? Lepiej pojechać osobiście, zadzwonić, od razu zrobić mały przelew, czy najpierw uprzedzić i dopiero ustalać termin?