Mam trochę głupią sytuację i nie wiem, czy sam sobie tego nie nakręcam. Wierzyciel poprosił mnie mailem o dosłanie kilku dokumentów, bo jesteśmy na etapie układania spłaty. Zeskanowałem to, co miałem pod ręką, dorzuciłem jedno zdjęcie z telefonu i wysłałem wszystko w jednej wiadomości. Po kilkunastu minutach przyszła zwrotka, że mail nie został dostarczony. Wygląda mi to na za duże załączniki. I teraz nie wiem, jak to najlepiej odkręcić. Czy oni widzą jakikolwiek ślad, że próbowałem wysłać te papiery, czy po ich stronie jest po prostu cisza? Mogę podzielić pliki na dwa albo trzy maile, tylko boję się, że potem ktoś znajdzie jedną część, a reszta zginie w skrzynce. Wysłać najpierw krótką wiadomość, że poprzedni mail wrócił i zaraz puszczam dokumenty w częściach, czy od razu wysłać wszystko jeszcze raz i poprosić o potwierdzenie? Jak to u Was wyglądało, żeby nie wyszło jak kombinowanie?